Punkt po punkcie…

Świąteczne śniadanie nasi piłkarze z pewnością spędzili w dobrym humorze, bowiem w ubiegłą sobotę zdobyliśmy ważny punkt na trudnym terenie. 20 kwietnia zmierzyliśmy się w Kwiatkowicach z tamtejszym LKS-em.

Mecz rozpoczął się od mocnego akcentu naszej drużyny. Od samego początku spotkania chcieliśmy narzucić gospodarzom swój styl gry. Wysokie tempo i agresywna gra doprowadziły do tego, że w 13 minucie meczu rywale musieli faulować Macieja Wasilewskiego w rogu pola karnego. Na jedenastym metrze piłkę ustawił Robert Świątnicki i wpakował piłkę do bramki. Kolejne minuty wyglądały podobnie, kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Jednakże w 29 minucie Kwiatkowice przeprowadziły akcję, po której Szymon Milczarek skapitulował. Pod przeciągniętym dośrodkowaniu z lewego skrzydła zawodnik LKS-u zgrał do kolegi piłkę głową na 12 metr, po czym ten mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. 5 minut później otrzymaliśmy kolejny cios. Znajdujący się przy końcowej linii w polu karnym Marcin Kotynia nastrzelony został piłką w rękę. Warto zaznaczyć, że ręka obrońcy nie wystawała poza obręb ciała, a zawodnik drużyny przeciwnej dośrodkowywał z bliskiej odległości. Sędzia Karol Domżal postanowił podyktować rzut karny dla Kwiatkowic. Nasz bramkarz wyczuł stronę ale strzał był na tyle mocny i precyzyjny, że gol paść musiał. Dwie stracone bramki sprawiły, że gospodarze czuli się coraz pewniej. Po jednym z dośrodkowań, piłka spadająca pomiędzy linię obrońców a naszego bramkarza odbiła się od fatalnie przygotowanej murawy w taki sposób, że przeszła minimalnie nad poprzeczką. Gdy kibice już wyczekiwali gwizdka kończącego pierwszą część spotkania, Stal przeprowadziła akcję po której sędzia zmuszony był wskazać na jedenasty metr. Tym razem dla naszej drużyny. Ponownie do piłki podszedł Robert Świątnicki i ustalił wynik pierwszej połowy na 2-2.

Przejdź do galerii

Druga odsłona meczu, a zwłaszcza jej początek, bardzo przypominał pierwsze 45 minut. Widać było zaangażowanie i poświęcenie w grze naszych zawodników. W 50 minucie spotkania miękką piłkę za wracających obrońców Kwiatkowic zagrał Jakub Ryplewicz. Z linią defensywy świetnie zgrał się Maciej Kwaśniak, który nie będąc na pozycji spalonej, wyskoczył pierwszy do futbolówki i lobem pokonał bramkarza. Swoją drugą świetną okazję Maciej Kwaśniak miał już kilka minut później. W pojedynku z dwoma obrońcami wypracował sobie odrobinę miejsca i posłał piłkę minimalnie obok prawego słupka. Wynik 2-3 sprawił, że gospodarze zmuszeni byli do podkręcenia tempa. Kilkukrotnie rywale nękali nas strzałami głową, jednak nie zdołali wyrównać. Dopiero w 74. minucie LKS zdobył trzeciego gola. Trzeba przyznać, że strzał z rzutu wolnego z 25 metrów w samo okienko był fenomenalny. Kibice naszej drużyny przecierali oczy ze zdumienia czy to tak naprawdę Radosław Kochelski nie przywdział koszulki Kwiatkowic i nie huknął z dystansu, albowiem gol wyglądał łudząco podobnie do tych, które mogliśmy oglądać kilka lat temu na blaszaku. Piętnaście minut do końca i obie drużyny chciały zgarnąć pełną pulę. Raz po raz piłka znajdowała się pod jedną i pod drugą bramką. Spotkanie jednak zakończyło się remisem.

Jeżeli potrafimy powalczyć w taki sposób z drużyną z czwartego miejsca w tabeli i uzyskać punkt po twardym meczu, można sądzić, że od tego momentu może być już coraz lepiej. Strata do przedostatniej Pilicy Przedbórz stopniała do 2 oczek.

Dyspozycja idzie w górę, a najlepszym jej testem będzie środowe spotkanie z liderem IV ligi łódzkiej. 24 kwietnia na blaszaku podejmiemy RKS Radomsko. Zapraszamy na mecz!

 

LKS Kwiatkowice – Stal Niewiadów 3-3

Bramki: Świątnicki x2, Kwaśniak

Milczarek – Kotynia, Wrzosek, Polit, Walczak(Pach) – Kwaśniak, Ryplewicz(Zielonka), Pachniewicz, Gulas – Wasilewski(Gulej) – Świątnicki

 

 

Ner Poddębice 0-0 Stal Niewiadów
Byczyna, 7.06.2019r., g. 18.30

Facebook

Sponsorzy