Gerlach zdobyty

Z Drzewicy, zgodnie z planem, przywieźliśmy trzy punkty. A że, jak zwykle, nie było łatwo i przyjemnie, to inna sprawa.

Gospodarze zaczęli nieźle, w trakcie pierwszych 45 minut nasz doskonale dysponowany bramkarz Marcin Szczepański co najmniej czterokrotnie popisał się niesamowitymi interwencjami – w świetnym stylu wybronił strzał zmierzający po rykoszecie w same widły, podobnymi robinsonadami popisał się broniąc dwa bardzo dobre uderzenia z rzutów wolnych, raz (paznokciami) sparował piłkę na poprzeczkę.

Przygodę z „aluminium” miał również na początku spotkania Bartosz Urbańczyk, który nie potrafił zamienić idealnego podania Adriana Gaugiera na bramkę, mimo że piłkę miał przyjętą i ustawioną nieruchomo na 5. metrze przed pustą bramką. Wiele talentu wymagało trafienie w słupek. Bogdan Gaugier skomentował tę sytuację z wrodzonym sobie „napastniczym” przekąsem – „Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek w naszej lidze mógł tego nie strzelić”.

Adrian z kolei zamiast na asystowaniu skupił się na strzelaniu i w ciągu trzech minut wyprowadził Stal na dwubramkowe prowadzenie. Pierwsza bramka padła po strzale głową (z kornera dorzucił Krzysztof Chrzanowski), druga to wykończenie dobrej akcji po asyście Tomasza Golewskiego.

Na przerwę schodziliśmy jednak prowadząc tylko 2-1, bowiem pomocnik gospodarzy zdołał pokonać zasłoniętego Szczepańskiego płaskim strzałem z linii pola karnego.

W drugiej połowie mieliśmy powtórkę z rozrywki. W 55. minucie Krystian Bożyk faulował wychodzącego „sam na sam” napastnika Drzewicy i sędzia słusznie odesłał go do szatni. Mecz z Lubochnią pokazał jednak, że grając w 10 potrafimy strzelać bramki i wygrywać. Nie inaczej było wczoraj – w 86. minucie dośrodkowanie Chrzanowskiego z rzutu wolnego trafiło na głowę Urbańczyka, którego strzał trafił z kolei w obrońcę Gerlacha i całkowicie zmylił interweniującego golkipera gospodarzy. Na potrzeby niniejszej relacji, zgodnie z duchem sportu przyjmijmy, że był to jedynie rykoszet, a nie trafienie samobójcze ;)

Nie będziemy pisać o niewykorzystanej w samej końcówce sytuacji Patryka Zielonki, bo i po co? :) Wspomnimy za to jeszcze o bardzo dobrej próbie Adriana Gaugiera, który strzałem z ponad 50 metrów próbował zaskoczyć, nienależącego do najwyższych, bramkarza Drzewicy. Przez 80% lotu piłki wydawało się, że to musi wpaść, okazało się jednak, że bramkarz furtkę zamknął i nie mieliśmy bramki sezonu.

Warto podkreślić, że Stal wystąpiła w składzie znacznie różniącym się od jedenastki, która wybiegła na mecz z Lubochnią. Z pierwszego składu, z różnych przyczyn, wypadli Daniel Karoń, Rafał Mucha, Piotr Gulej i Grzegorz Walentynowicz, a Adrian Gaugier wystąpił na… lewej pomocy. Zmiennicy jednak zrobili to co do nich należało i wygodnie rozsiedliśmy się na fotelu wicelidera.

Gerlach Drzewica – Stal Niewiadów 1-3 (1-2)

Bramki: Gaugier ’30, ’33, Urbańczyk ’86.

Stal: Szczepański – Bożyk (czk), Dejda, Kochelski, Niemiec – Ł. Mucha (Karoń), Zielonka (żk), Chrzanowski (Bobrek), Golewski, Gaugier (żk) – Urbańczyk.

Zjednoczeni Bełchatów 0-3 (wo.) Stal Niewiadów
Bełchatów, 14.04.2018, godz. 16.00

Facebook

Sponsorzy